Młodzież i muzyka
Opublikowano dnia:
Może i zabrzmi to dziwnie, ale mój okres dorastania, za czasów podstawówki czy to liceum, był dla mnie bardzo ciężki. Byłem często wyśmiewany i obrzucany niemiłymi określeniami. Myślicie sobie zapewne z jakiego powodu. Był on dosyć śmieszny - kochałem muzykę inną niż moi rówieśnicy. Prawda, że błahy powód? Może się Wam tak wydawać, ale dla mnie było to wielkie przekleństwo za czasów mojej młodości. Od kiedy tylko pamiętam zawsze wielbiłem bluesa.
Ta muzyka jest dla mnie magiczna, jest wszystkim, czym muzyka być powinna. Niestety większość moich kolegów nie podzielała tego zdania i miałem przez to wiele problemów. Był nawet okres, że nienawidziłem mojego ojca za to, że nauczył mnie bluesa słuchać. Oj tak, miałem do niego za to wielki żal. Ale z drugiej strony nie wyobrażałem sobie, żebym miał odczuwać radość z muzyki, której słuchali inni w około. Rap, techno, hip hop... to nie było dla mnie. Ojciec powoli otwierał przede mną kolejne drzwi tego gatunku. Zaczął od Ten Years After i The Allman Brothers Band, później pokazał mi Rory Gallaghera i Taste, a na koniec kolebkę bluesa z delty Missisipi. Nie istniała dla mnie inna muzyka. Dopiero z czasem pogłębiałem swoją wiedzę o nowe kapele, nowe gatunki jak np. prog rock czy elektronika i jej wielki prekursor Klaus Schulze. Wszystko to co najlepsze z okresu lat 1960-80. Czasem żałuję, że nie urodziłem się w tamtych czasach w Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych, aby być naocznym świadkiem tamtych wspaniałych wydarzeń muzycznych. Ale z drugiej strony odkrywanie muzycznej przeszłości jest równie fascynujące, zwłaszcza, że teraz też są na świecie ludzie, którzy tworzą coś pięknie unikatowego.
Dopiero kiedy poszedłem na studia to doceniłem nauki ojca. Spotkałem ludzi o podobnych upodobaniach muzycznych, z którymi mogłem dzielić się doświadczeniami i pasją do tego rodzaju muzyki. Byłem dumny i zacząłem być wdzięczny ojcu za to czego mnie nauczył i nie wiem czy będę kiedykolwiek w stanie mu się za to odwdzięczyć. Na razie próbuję iść za ciosem i staram się przekazać jego nauki innym ludziom, którzy słuchają mojej autorskiej audycji w studenckim radiu. Nie mam wyszkolenia dziennikarskiego, gdyż studiuję zupełnie coś innego, ale mam nadzieję, że pasja do muzyki pozwala mi na to, żeby młodzi ludzie w moim wieku mieli radość z tego co robię, nie koniecznie w sposób profesjonalny. .
Wiem, że tytuł tej wypowiedzi obliguje mnie do poruszenia kwestii upodobań muzycznych młodzieży, ale nie byłem w stanie tego zrobić, bez wstępu o moich początkach. Większość młodych ludzi nie ma żadnego stylu i gustu. Słuchają „masówki”, która nie posiada „duszy” i przekazu. Zlepek „bitów” i przypadkowych słów bez znaczenia. Nie zrozumcie mnie źle. Oczywiście znajdą się wyjątki w tego rodzaju muzyce, ale w końcu wyjątek potwierdza regułę. Ja osobiście nie jestem w stanie pójść na dyskotekę czy do klubu. Czuje się tam źle i nieswojo. Czasem chciałbym być już dorosły i spędzać czas z przyjaciółmi w pubie przy dobrym piwie i wyśmienitej muzyce. Tak na spokojnie. Niestety wiele osób w moim wieku woli klubowe klimaty, ale na szczęście są nieliczni, którzy podzielają moje zdanie. Nigdy nie byłem nietolerancyjny w tych sprawach i wychodziłem z założenia, że każdy słucha tego co mu się podoba. Ale to nie znaczy, że nie mogę mieć o tym swojego zdania. Zawsze byłem otwarty na każdy gatunek muzyki i kiedy ktokolwiek „częstował” mnie czymś mi nieznanym, zawsze tego próbowałem. Może i jestem „płytki” ale nigdy nie zrozumiem co ludzie widzą w techno, czy w hip hopie. Jest to dla mnie nie pojęte. Szkoda tylko, że są tacy, którzy uprzykrzają życie takim jak ja. Na szczęście jestem już w tym wieku, że mnie to omija i przestałem tego doświadczać. Szkoda mi tylko tych najmłodszych, którzy tak jak ja kiedyś, mają „odwagę” słuchać najpiękniejszej muzyki jaką jest blues. Muzyki, której dźwięki i słowa płyną prosto z serca artysty. .
Adam Brzeziński







.png)






















