Pomysł na event? A więc Point Games!

Nie da się ukryć, że każda grupa czy zespół to połączenie różnych, indywidualnych jednostek, z których każda jest inna. Jesteśmy jednak z natury istotami społecznymi, dlatego integracja z rówieśnikami jest nam niezbędna. Niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z zespołem pracowniczym, szkolną klasą czy paczką przyjaciół, cenimy zdanie innych członków grupy. Zwracanie uwagi na szacunek i pozytywne relacje może wpłynąć motywująco na naszą pracę i jej jakość. Jedną z nowoczesnych koncepcji organizacji imprez w Polsce są „Point games”.

gry zespołowe
Na czym więc polega ta metoda? „Point games” jest świetnym sposobem na zorganizowanie zarówno spotkań biznesowych czy luźniejszych imprez integracyjnych, potocznie zwanych „teambuildingami”. To właśnie ten rodzaj rozgrywek polega na ukierunkowaniu „nieświadomej” i „niewidzialnej” integracji zespołu. Zabawa ma na celu oddalenie uczestników zabawy od codziennych sympatii, przyzwyczajeń, uprzedzeń. Zabawa taka mogłaby więc prezentować się na szereg różnych sposobów. Przykładowo, prowadzący grę „point game”, ma za zadanie zaangażować uczestników w taki sposób, by bezwiednie wypełniali jego polecenia. Ważna jest zdrowa i lekka rywalizacja, motywująca uczestników do walki – chodzi o to, by zwyciężyć, bez względu na to, jak skomplikowane były okoliczności. Równocześnie, w tle, intuicyjnie prowadzona jest integracja uczestników. W taki sposób, uczestnicy są integrowani, nawet o tym nie wiedząc – muszą połączyć swoje siły. Warto sobie zdawać sprawę, jak wiele można zyskać, dzięki podobnym zabawom.
Jeden ze znanych w Polsce autorytetów, w dziedzinie organizacji czasu wolnego na spotkaniach biznesowych, Jakub B. Bączek pisał w swojej książce „Psychologia Eventów” o grze o nazwie Molekuły. Ma ona na celu wprowadzenie elementu integracji bardzo dyskretnie. Książka mogłaby pomóc niejednemu pracownikowi PR, który nie wie, w jaki sposób sobie poradzić z zatarciem różnic pomiędzy pracownikami.
Wspomniana wcześniej zabawa Molekuły polega na poproszeniu uczestników o taniec do podkładu muzycznego. Kiedy prowadzący zabawę wycisza na pewien czas muzykę, zadaniem uczestników jest połączenie się w kilkuosobowe grupy. O tym, ile osób ma znajdować się w grupie decyduje prowadzący. Jeśli więc, prowadzący poda na głos liczbę 3, to uczestnicy muszą połączyć się w trójki. Jeśli w grupie pojawią się osoby, którzy nie znajdą swojej trójki, odpadają z zabawy. W końcu, pozostają tylko dwie osoby, które zwyciężają. Ważne jest to, że gdy osoba prowadząca wyda polecenie, nie ma czasu na najmniejsze zastanowienie. Uczestnicy zabawy nie mają czasu na wybieranie – czy przepadają za Panem X czy Y lub czy kogoś bardzo lubią. Muszą oni po prostu połączyć się w grupę, ponieważ w przeciwnym razie odpadną od zabawy. W taki sposób, łączymy w grupy i pary także osoby, które mogą za sobą nie przepadać lub się nie znać. Uczestników zabawy łączy więc potrzeba zwycięstwa – wśród rywalizacji wyłania się więc jeden cel. W powiedzeniu, że „to wspólny wróg najlepiej łączy” jest więc wiele prawdy. Zabawa Molekuły może wpłynąć niezwykle oczyszczająco dla całego zespołu pracowniczego – relacje mogą się rozwinąć, osoby z różnych działów mogą się poznać, zaakceptować, a może nawet polubić.
Jakub B. Bączek, a więc autor „Psychologii Eventów” zachęcał, by po tym jak skończy się zabawa dzielić się wrażeniami wśród pracowników, jak i prowadzącego. Ważne jest także, by bawił się każdy – zarówno członkowie kierownictwa, jak i pracownicy niżsi stopniem. „Point games” mogą pomóc rozwiązać wiele problemów.