Chris Cornell - Songbook
Opublikowano dnia:
Lista utworów:
- As Hope and Promise
- Scar On The Sky
- Call Me A Dog
- Ground Zero
- Can't Change Me
- I Am The Highway
- Thank You
- Cleaning My Gun
- Wide Awake
- Fell On Black Days
- All Night Thing
- Doesn't Remind Me
- Like A Stone
- Black Hole Sun
- Imagine
- The Keeper
Żywa legenda rockowej sceny z Seattle, wokalista kultowej już dziś formacji Soundgarden i super grupy Audioslave wydaje zapis akustycznego koncertu. Chris Cornell, bo o nim mowa, przygotował wyśmienitą płytę.
Tak naprawdę nie jest to zapis jednego koncertu, a wybrane fragmenty z koncertów, które artysta dał w kwietniu 2011 roku w kilku miastach Zjednoczonych Stanów Ameryki oraz Kanady. Na repertuar złożyły się przede wszystkim autorskie kompozycje oraz dwie perełki: zjawiskowo wykonany „Thank You” kultowego Led Zeppelin oraz cudny „Imagine” mistrza Lennona. I tutaj mały zarzut dla producentów i samego Chrisa - szkoda, że na tym oficjalnym wydawnictwie nie znalazł się numer Michaela Jacksona „Billie Jean”. Dysponuje bootlegiem (fatalnej jakości!) z 2006 roku, gdzie w sposób zaskakujący został wykonany ten utwór, powalając mnie na łopatki – nie ukrywam, ze liczyłem na ten utwór! Wracając do płyty, nie jest chyba zaskoczeniem, że wszystkie utwory były mocno przearanżowane ze względu na bardzo „ubogi” zestaw instrumentów.
Cornella uwielbiam w Soundgarden czy Audioslave - jego specyficzny i bardzo charakterystyczny głos niemal zawsze broni się w kompozycjach, gdzie za jego plecami stoi dosłownie armia uzbrojona w elektryczne instrumenty z potencjometrami ostro skręconymi w prawą stronę! W przypadku akustycznych wersji potrzebowałem trochę czasu, aby przyzwyczaić się do jego głosu. Po pierwszym przesłuchaniu płyta zmęczyła mnie, natomiast kolejne podejścia były już zdecydowanie lepsze. Dlatego też proszę nie poddawać się i dać tej płycie jeszcze jedną czy dwie szanse - na pewno takie utwory jak „The Keeper” czy „Black Hole Sun”, które znane są ze zdecydowanie ostrzejszych wersji, również mogą zachwycić.
Czy ta produkcja zasłużyła na najwyższą notę? Chyba nie. Może nie jest wyczuwalne „przeskoczenie” między utworami, natomiast brak takiej ciągłości jak w zapisach pełnych koncertów. Moim zdaniem 4! Silna i nienaciągana!
Michał Orłowski










.png)























Zostaw komentarz