Wywiad z zespołem After...
Opublikowano dnia:
MusicSerwis.com.pl: Zazwyczaj najnowsze „dzieło” dla zespołu jest najlepsze. Czy dla Was „No Attachments” na chwilę obecną jest najważniejszą i najlepszą płytą?
After: Tak to prawda, każda najświeższa płyta cieszy najbardziej i w naszym przypadku jest podobnie. Nie potrafimy jeszcze obiektywnie podejść do naszej nowej płyty i uważamy ją za bardzo udaną. Zresztą, dotychczasowe recenzje i reakcje słuchaczy są pozytywne, co oczywiście również nas cieszy.
Co prawda materiał jest jeszcze świeży, ale czy zmieniłbyś coś w produkcji płyty?
Jesteśmy bardzo zadowoleni z tej produkcji. Oczywiście, być może jesteśmy marudami i parę rzeczy teraz byśmy zmienili, ale osobiście bardzo cieszę się, że na nowym albumie zagraliśmy inaczej, niż dotychczas; zmieniliśmy brzmienie, podkręciliśmy trochę tempo, jest bardziej dynamicznie, mniej sterylnie – moim zdaniem to nowe cechy naszej muzyki nagranej na No Attachments.
Pytam celowo, ponieważ za produkcję odpowiada Bruce Soord. Opowiedz coś o tej współpracy.
Chciałbym tu podkreślić, że to Bruce Soord i Steve Kitch są odpowiedzialni za miks tego albumu, a mastering został wykonany w studiu Audiomaster przez Steve’a Kitcha i Marka Bower’a - więc Buce, Steve i Mark to team, który nadał ostateczny charakter brzmienia naszej nowej płyty. Ścieżki poszczególnych instrumentów i wokali nagraliśmy w studiu Islands w Inowrocławiu. Następnie wysłaliśmy je do Steve’a do Anglii i dalej kontaktowaliśmy się emailowo. Niestety przy tym albumie nie było możliwości, żeby Bruce był producentem płyty - nie było go z nami od początku w studiu. – Być może w przyszłości uda nam się współpracować z kimś takim jak on w roli producenta. Na pewno byłoby to bardzo interesujące doświadczenie. Bruce i Steve mają głowy pełne ciekawych pomysłów, jednocześnie potrafią inaczej niż my spojrzeć na nowy materiał.
Czy na płytę „No Attachments” trafił zapis całej sesji nagraniowej? - może zostały inne utwory, które z jakiegoś powodu nie trafiły na płytę?
Z całej sesji nagraniowej na płytę nie wszedł jeden spokojny utwór. Stwierdziliśmy, że jest trochę niedopracowany i nieprzemyślany, dlatego zostawiamy go na później. W naszych „szufladach” jest jeszcze trochę niezrealizowanych utworów. Mieliśmy kiedyś pomysł, żeby nagrać EP-kę, na której znalazłoby się kilka takich elektro-ambientowych kawałków. Mamy je nagrane w roboczych wersjach – mam nadzieję, że przyjdzie na nie jeszcze czas.
Zmieniliście wytwórnię- co spowodowało światową dystrybucję płyty. Czy w związku z tym macie duże oczekiwania?
Nasze poprzednie albumy również były dystrybuowane poza granicami Polski – w sumie dzięki temu mogliśmy zagrać kilkanaście koncertów w Europie. Wydaje nam się, że nowy wydawca - firma Metal Mind Producions działa jednak na dużo szerszym froncie zarówno krajowym, jak i zagranicznym, co daje naszemu zespołowi kolejne możliwości. Cieszymy się z zaangażowania wydawcy w promocję płyty i mamy nadzieję na owocną współpracę.
Czy w planach związanych z promocją płyty macie koncerty poza Polską?
Jak najbardziej mamy plany koncertowe – to w tym momencie chyba nasz główny cel i największe marzenie muzyczne. Musimy poukładać sobie pewne sprawy w życiu prywatnym, a w międzyczasie próbujemy załatwiać koncerty nie tylko w Polsce, ale także poza jej granicami. Myślę, że naszymi pierwszymi koncertami będą występy w radiu PiK w Bydgoszczy i w naszym rodzinnym mieście Włocławku. Jeśli chodzi o granie za granicą, to mamy pewien odzew z Holandii, Niemiec i Szwecji – mam nadzieję, że uda nam się tam zagrać…
Rozmawiał Michał Orłowski








.png)























Zostaw komentarz